Gdy w 2019 roku Amazon ogłosił, że zatrudnia dodatkowe 100 000 osób do obsługi swoich zautomatyzowanych magazynów, świat biznesu zaczął zadawać sobie pytanie: czy automatyzacja rzeczywiście zabiera pracę? Okazuje się, że rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona niż sugerują alarmistyczne nagłówki o masowych zwolnieniach z powodu robotów.
Liczby, które zaprzeczają intuicji
Badania MIT prowadzone przez Davida Autora wykazały, że 60% miejsc pracy w 2018 roku należało do kategorii zawodów, które w ogóle nie istniały przed 1940 rokiem. To oznacza, że większość współczesnych pracowników wykonuje zadania, o których nasi dziadkowie nie mieli pojęcia.
Najnowszy raport World Economic Forum „Future of Jobs 2023” przedstawia jeszcze bardziej zaskakującą perspektywę: chociaż przewiduje się likwidację 83 milionów miejsc pracy do 2027 roku, jednocześnie ma powstać 69 milionów nowych stanowisk. Paradoks? Nie do końca.
Dlaczego firmy zatrudniają więcej, automatyzując więcej
Efekt produktywności przeważa nad efektem wypierania
Raport McKinsey & Company wskazuje, że około 60% wszystkich zawodów ma co najmniej 30% zadań, które można zautomatyzować przy użyciu obecnie dostępnych technologii. Ale automatyzacja nie zawsze oznacza redukcję etatów.
Badanie Gi Group przeprowadzone wśród menedżerów z branży produkcyjnej w sześciu krajach pokazuje, że 53% polskich kierowników uważa automatyzację za pozytywną dla rynku pracy – najwyższy wynik spośród wszystkich badanych krajów.
Dlaczego? Bo automatyzacja często prowadzi do wzrostu popytu na produkt lub usługę poprzez:
Obniżenie kosztów – automatyzacja pozwala firmom oferować produkty po niższych cenach, co zwiększa popyt i wymaga dodatkowych rąk do pracy w innych obszarach
Poprawę jakości – zautomatyzowane procesy często dają lepszą jakość, co przekłada się na większą sprzedaż
Skrócenie czasu produkcji – szybsza dostawa oznacza więcej zadowolonych klientów i więcej zamówień
Praktyczne przykłady z różnych branż
Arvato, firma logistyczna obsługująca magazyny o powierzchni od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy metrów kwadratowych, mimo wdrażania systemów automatycznych wciąż potrzebuje więcej pracowników fizycznych. Dlaczego? Bo dynamiczny rozwój e-commerce sprawia, że ogólne zapotrzebowanie na obsługę magazynową rośnie, co pozwala utrzymać stabilne zatrudnienie.
Najbardziej zrobotyzowane branże w Stanach Zjednoczonych – w tym branża elektroniczna – zatrudniają o ponad 20% więcej inżynierów i dwukrotnie więcej pracowników zajmujących się konserwacją niż pozostałe branże.
Anatomia paradoksu: gdzie automatyzacja tworzy miejsca pracy
Nowe zawody, o których nikt wcześniej nie myślał
Serwis LinkedIn przewiduje, że nawet 85% zawodów, które będą istniały w 2030 roku, nie zostało jeszcze wymyślonych. To nie jest science fiction – to naturalna konsekwencja rozwoju technologicznego.
Spójrzmy na przykłady zawodów, które powstały w ostatnich dekadach dzięki automatyzacji i cyfryzacji:
- Specjaliści od cyberbezpieczeństwa – automatyzacja oznacza więcej systemów do ochrony
- Analitycy danych – więcej danych z automatycznych procesów wymaga więcej ludzi do ich interpretacji
- Specjaliści od user experience – automatyczne systemy muszą być przyjazne użytkownikowi
- Inżynierowie automatyki – ktoś musi projektować, wdrażać i utrzymywać te systemy
Efekt „długiego ogona” automatyzacji
W Arvato sam dział IT liczy 150 osób – tyle, ile w średniej wielkości firmie technologicznej. Równocześnie rośnie zatrudnienie w działach R&D oraz inżynierii logistyki, odpowiedzialnych za wdrażanie innowacji.
To pokazuje kluczową prawidłowość: automatyzacja nie tylko usuwa niektóre zadania, ale jednocześnie tworzy całe ekosystemy nowych ról wspierających.
Kiedy automatyzacja faktycznie redukuje zatrudnienie
Nie wszystkie historie automatyzacji kończą się happy endem dla zatrudnienia. Badania MIT pokazują, że od 1987 roku automatyzacja zaczęła odbierać miejsca pracy pracownikom o niższych kwalifikacjach bez tworzenia równoważnej liczby możliwości na rynku pracy.
Punkt zwrotny: 1987 rok
1987 rok został zidentyfikowany jako kluczowy moment, kiedy miejsca pracy utracone na rzecz automatyzacji przestały być zastępowane przez równoważną liczbę podobnych możliwości zawodowych.
Co się zmieniło? Automatyzacja przestała być tylko narzędziem wspomagającym pracowników, a zaczęła ich bezpośrednio zastępować. Badania pokazują, że w latach 1993-2007 każdy nowy robot w USA zastąpił 3,3 miejsc pracy.
Branże najbardziej narażone
Największy spadek przewiduje się w zawodach związanych z pracą biurową, w tym kasjerów, pracowników poczty, wprowadzania danych. To zadania o wysokim stopniu powtarzalności, które można łatwo zautomatyzować.
Ale nawet tutaj obraz nie jest jednoznacznie czarny. Księgowi i pracownicy księgowości, mimo że komputery przejęły wiele ich zadań między 1980 a 2018 rokiem, odnotowali wzrost rzeczywistych stawek godzinowych o prawie 40%, nawet gdy całkowite zatrudnienie w tych rolach spadło o jedną trzecią.
Dlaczego niektóre firmy zatrudniają więcej po automatyzacji
Przewaga konkurencyjna przekłada się na wzrost
Badanie francuskiego przemysłu z lat 2010-2015 pokazało, że firmy, które szybko wdrożyły roboty, stały się bardziej produktywne i zatrudniły więcej pracowników, podczas gdy ich konkurenci pozostawali w tyle i redukowali zatrudnienie.
To klasyczny przykład tego, jak automatyzacja może być źródłem przewagi konkurencyjnej. Firmy, które wcześnie wdrażają automatyzację:
- Obniżają koszty produkcji
- Poprawiają jakość produktów
- Przyspieszają procesy
- Zdobywają większy udział w rynku
- Potrzebują więcej ludzi do obsługi rosnącego biznesu
Efekt kuli śnieżnej: więcej automatyzacji = więcej pracy
Według ekspertów Emplocity, „każda rewolucja technologiczna w historii spowodowała tego typu zmiany. Ludzie zawsze obawiali się tego, że technologia zabierze im miejsca pracy, ale zawsze okazywało się, że technologia tworzyła więcej miejsc pracy niż zabierała”.
„Wchodzimy w erę, w której to ludzi będzie brakowało, a nie pracy. Więc automatyzacja ma już nie tylko aspekt oszczędnościowy, ale również konieczności. Firmy, które nie będą się automatyzowały, nie będą w stanie zatrudnić dostatecznej ilości ludzi”.
Współczesne przykłady pozytywnego wpływu automatyzacji
Logistyka: więcej robotów, więcej ludzi
Przykład użycia samojezdnych wózków Geek+ w magazynach pokazuje, jak automatyzacja może odciążać pracowników od fizycznie wymagających zadań, jednocześnie wymagając ich nadzoru i kontroli. Roboty transportują towary do stacji pakowania, ale nadal potrzebni są ludzie do pakowania, kontroli jakości i zarządzania procesem.
Przemysł 4.0: specjalizacja zamiast eliminacji
W nowoczesnych fabrykach „dzięki robotyzacji pracownicy zostają uwolnieni od fizycznie wymagających zadań, które będą wykonywane przez roboty pod ich kierownictwem i kontrolą”.
Eksperci wskazują, że „rola pracownika pozostanie kluczowa w procesie produkcyjnym (51,3% respondentów), dzięki automatyzacji nastąpi wzrost produkcji (31,4%), automatyzacja stworzy nowe miejsca pracy dla przyszłych pracowników (23,3%)”.
Co decyduje o tym, czy automatyzacja tworzy czy niszczy miejsca pracy?
Typ automatyzowanych zadań ma znaczenie
Badania MIT pokazują kluczową prawidłowość: „gdy automatyzacja usuwa prostsze części pracy, zadania, które pozostają, często wymagają większej ekspertyzy – co może sprawić, że ta praca stanie się bardziej ceniona i lepiej płatna, ponieważ mniej osób jest wykwalifikowanych do jej wykonywania”.
Ale gdy automatyzacja celuje w zadania specjalistyczne, „praca może stać się łatwiejsza do wykonania dla innych, zwiększając konkurencję i wywierając presję na obniżenie płac”.
Przykład taksówkarzy: gdy automatyzacja upraszcza pracę
„Taksówkarze na przykład wcześniej polegali na głębokiej znajomości lokalnych ulic, co było prawdziwym wyróżnikiem. Ale z pojawieniem się GPS ta ekspertyza została zautomatyzowana. Rezultatem jest bardziej skomodyfikowana usługa taksówkarska: niższe płace, ale znacznie więcej kierowców”.
Sekrety firm, które zyskują na automatyzacji
Strategiczne podejście do wdrożeń
Firmy, które odniosły sukces w automatyzacji, nie skupiają się na zastępowaniu ludzi maszynami, ale na tworzeniu symbiozy między technologią a pracownikami.
Kluczowe zasady:
- Automatyzuj zadania, nie stanowiska – zamiast eliminować całe role, automatyzuj konkretne, powtarzalne zadania
- Inwestuj w przekwalifikowanie – „automatyzacja procesów biznesowych jest w zasadzie potrzebna każdemu, można często sprowadzić to do prozaicznych problemów, jak wypełnienie wniosków urlopowych”
- Myśl długoterminowo – automatyzacja to proces rozciągnięty w czasie, nie jednorazowa akcja
Dane z pierwszej ręki: co mówią praktycy
W badaniu Deloitte 73% firm stwierdziło, że zautomatyzowane systemy poprawiły ich efektywność operacyjną, a 61% respondentów zgłosiło redukcję kosztów operacyjnych.
Raport McKinsey dla Polski przewiduje, że PKB naszego kraju może być o 15% wyższy w 2030 roku dzięki automatyzacji i wynikającemu z niej wzrostowi produktywności.
Przyszłość: więcej automatyzacji, więcej ludzi?
Prognozy na najbliższe lata
World Economic Forum przewiduje, że w Europie wzrośnie zapotrzebowanie na umiejętności takie jak krytyczne myślenie, inteligencja emocjonalna, kompleksowe rozwiązywanie problemów i kreatywność. To umiejętności, które są trudniejsze do zautomatyzowania.
Światowe Forum Ekonomiczne prognozuje, że do 2025 roku powstanie blisko 97 milionów nowych miejsc pracy. Problem? „Rzadko są one porównywalne z tymi, które zostały lub zostaną zlikwidowane, gdyż pracownikom często brakuje kompetencji potrzebnych do zajęcia takich nowych stanowisk”.
Demografia vs. automatyzacja
W niedalekiej przyszłości wyraźny wzrost zapotrzebowania na pracowników może mieć miejsce w branży opieki senioralnej. W krajach wysokorozwiniętych, takich jak Niemcy, gdzie osoby po 65 roku życia to niemal 18 milionów osób, już dziś istnieje olbrzymie zapotrzebowanie na opiekunów osób starszych.
Kluczowe wnioski dla biznesu
Trzy poziomy myślenia o automatyzacji
Poziom operacyjny – automatyzacja konkretnych zadań i procesów
Poziom strategiczny – automatyzacja jako źródło przewagi konkurencyjnej
Poziom ekosystemowy – automatyzacja jako element transformacji całej branży
Pytania, które warto zadać przed wdrożeniem
- Czy automatyzujemy zadanie, czy zastępujemy człowieka? – pierwsze prowadzi do wzrostu produktywności, drugie do potencjalnych problemów
- Jak automatyzacja wpłynie na nasze możliwości rynkowe? – czy pozwoli nam zaoferować więcej, lepiej, taniej?
- Jakie nowe role powstają w wyniku automatyzacji? – kto będzie nadzorować, analizować, rozwijać te systemy?
- Jak przygotujemy zespół na zmiany? – przekwalifikowanie to inwestycja, nie koszt
Podsumowanie: paradoks, który przestaje być paradoksem
Automatyzacja, która zatrudnia więcej ludzi niż zwalnia, przestaje być paradoksem, gdy spojrzymy na nią przez pryzmat całościowego wpływu na gospodarkę. Kluczem jest zrozumienie, że technologia nie zastępuje ludzi bezpośrednio – zastępuje konkretne zadania, jednocześnie tworząc nowe potrzeby i możliwości.
Jak pokazują badania MIT, „63% miejsc pracy w 2018 roku w ogóle nie istniało w 1940 roku – ale ostatecznie to obraz, w którym praca pozostaje dostępna”.
Firmy, które odnoszą sukces w automatyzacji, nie pytają „jak zastąpić ludzi maszynami”, ale „jak wykorzystać technologię do stworzenia większej wartości dla klientów”. Odpowiedź na to drugie pytanie często prowadzi do zatrudnienia większej liczby osób – bardziej wykwalifikowanych, lepiej płatnych i wykonujących bardziej satysfakcjonującą pracę.
Prawdziwy paradoks leży gdzie indziej: w erze, gdy obawiamy się, że roboty zabiorą nam pracę, największym problemem może okazać się niedobór odpowiednio wykwalifikowanych ludzi do obsługi coraz bardziej złożonej gospodarki.
Mogłeś mnie zobaczyć lub usłyszeć
w branżowych mediach i na wydarzeniach biznesowych
Mogłeś mnie zobaczyć lub usłyszeć
w branżowych mediach i na wydarzeniach biznesowych













































